Towarzyskie porady dla geeków
Z cyklu tłumaczeń z angielskiego, za pozwoleniem autora, artykułu Social tips for Geeks. Jak zwykle, miałem problem z poprawnością polityczną. Używam czasowników w drugiej osobie rodzaju męskiego, ale proszę to traktować tylko jako konwencję, która pozwala uzyskać płynniejsze tłumaczenie. Przedstawiam tutaj samo tłumaczenie oryginalnego artykułu, tak dokładne jak potrafiłem, bez jakichkolwiek komentarzy z mojej strony.
Towarzyskie porady dla geeków
autor: Philip Guo (philip@pgbovine.net)
Streszczenie: artykuł dostarcza praktycznych porad dla geeków, którzy znajdują się w sytuacjach towarzyskich, gdzie większość osób nie jest geekami. Mogą być tam towarzysząc swoim bliskim, członkom rodziny, przyjaciołom, albo kolegom z pracy. Mocno odradzam geekom bycie sobą; czas na to jest wśród podobnych sobie przyjaciół, natomiast niekoniecznie podczas normalnych spotkań towarzyskich.
Ludzie od pierwszego wejrzenia zorientują się, że jesteś geekiem
Od momentu w którym zostajesz przedstawiony na spotkaniu towarzyskim, ludzie natychcmiast zorientują się, że jesteś geekiem. Nie ma sposobu, aby to ukryć. Ludzie zorientują się albo po wyglądzie, jeżeli jest np. nieco niedbały, albo po sposobie w jaki zostajesz przedstawiony („Janek tutaj jest po matematyce na uniwerku, teraz pracuje dla Polskiej Akademii Nauk”).
Natychmiast skojarzą cię ze wszystkimi negatywnymi stereotypami geeka: niezdarny towarzysko, małomówny, nadęty, pedant, etc. Będą podświadomie szukać potwierdzenia tych przyjętych z góry poglądów we wszystkim co powiesz albo zrobisz. Nie chodzi o to, żeby ludzie mieli złe zamiary i byli na ciebie uwzięci; nawet najbardziej serdeczne osoby nic na to nie poradzą i będą żywić te uprzedzenia.
Nie próbuj zmienić u ludzi przyjętych z góry mniemań o geekach
Nie próbuj sprawić na ludziach wrażenia że geecy są cool. Każda próba obróci się przeciwko tobie; ludzie natychmiast zorientują się, co próbujesz zrobić, i będzie to dla nich odpychające. Pomimo dobrych chęci (Mam zamiar spróbować rozwiać te mity o geekach, że są nie-cool!), szkody które wyrządzisz swojemu wizerunkowi grubo przeważą jakiekolwiek potencjalne zyski które mógłbyś osiągnąć.
Jeżeli jesteś geekiem, prawdopodobnie nie będziesz się za bardzo przejmować, co reszta ludzi o tobie myśli. Mimo to, próba wykonania tej sztuczki wyjdzie nie tylko żałośnie... będzie też samolubna i nieodpowiedzialna --- będzie negatywnie wpływać na obraz czy twojej żony, czy członka rodziny, przyjaciela, czy kogokolwiek, kto cię tam przyprowadził. W końcu, prawdopodobnie oni bardziej martwią się o swój wizerunek niż ty się martwisz o swój.
Nie rozgaszczaj się zbytnio i nie zaczynaj być sobą
Znasz to uczucie komfortu, które przychodzi kiedy jesteś ze swoimi geekowymi znajomymi, wycinając dziwaczne kawały i rzucając technicznym mięsem? Bycie w tej strefie wygody, razem z kolegami, nie przejmując się niczym... fajne uczucie, co?
Cóż, musisz się pilnować, żeby pod żadnym pozorem nawet nie zbliżyć się do tego uczucia kiedy jesteś w towarzystwie osób które nie są geekami. Zaraz, jak tylko poczujesz się swobodnie, nieuchronnie powiesz coś przesadnie geekowego, ściągając na siebie drwiny i psując (powierzchowną i tym samym odpowiednią do sytuacji) atmosferę.
Nie masz się wcale czuć swobodnie w tego typu sytuacjach towarzyskich, więc jest w porządku jeżeli przez cały jesteś na krawędzi przez. Jeżeli dobrze się czujesz w takich sytuacjach, to nie jest artykuł dla ciebie. :-)
Staraj się w miarę możliwości mówić mało, a kiedy już musisz, zadawaj tylko powierzchowne pytania
Jeżeli nie czujesz się dobrze z pogaduszkami o niczym podczas spotkań towarzyskich, najlepiej jest nic nie mówić, i przesadzić w stronę nieśmiałości. Lepiej żeby ludzie uważali cię za małomównego niż niezdarnego. Doceń poziom umiejętności potrzebnych do płynnego prowadzenia rozmowy; jeżeli nie czujesz się w niej jak ryba w wodzie, prawdopodobnie jesteś w tym kiepski, więc nie przesadzaj z kreatywnością!
Jeżeli siedzenie cicho nie wchodzi w grę, drugą w kolejności rzeczą jest zadawać pytania: pytania bardzo powierzchowne i uprzejme. Nic nazbyt poważnego, ani znaczącego, ani sondującego. Nic, na co ludzie nie będą mieli odpowiedzi prosto z rękawa. Nic, co wymaga namysłu albo analizy. Po prostu zwykłe, uprzejme pytania odpowiednie do sytuacji. Lepiej jest przesadzić w stronę powierzchowności.
Ale nie pytaj o rzeczy które ludzie zwykle wiedzą
Jednakowoż, jeżeli podejrzewasz że ktoś mówi o czymś, o czym zwykli ludzie powinni wiedzieć (np. odniesienia do pop kultury), nie ryzykuj ostracyzmu zadając pytania o tę rzecz. Nie pytaj się, kim jest Brad Pitt, albo będą się z ciebie śmiać (aczkolwiek po cichu).
Oczywiście, gdybyś wcześniej wiedział kim jest Brad Pitt, nie musiałbyś pytać. Kiedy słyszysz nazwisko znanej osoby czy nazwę zespołu albo filmu, skąd masz wiedzieć czy można o nią zapytać? Najlepiej spróbować ocenić czy wiedzą o tym inni. Jeżeli wiedzą, pytanie o nią postawi Cię w złym świetle. „Phi, ta oferma nawet o Nirvanie nie słyszała.”
Nawet jeżeli nikt o tym nie słyszał i boi się zapytać, nie jest dobrze wyskakiwać z takim pytaniem, i lepiej siedzieć cicho. Pamiętaj, jako geek, nie zyskasz niczego na wątpliwościach. Jeżeli przystojniak obok zapyta „Nie znam się za bardzo na rocku, ja jestem raczej w stronę hip-hopu. Co to była ta Nirvana?”, ludzie wiedząc że on jest cool, i pomocnie odpowiedzą. Ale jeżeli ty --- ten geek --- zadasz to samo pytanie, wtedy ludzie pomyślą „Pff, co za dureń, nie zna zespołów.”
Czasowo powstrzymaj impuls utrzymywania precyzji wypowiedzi
Jak pisałem w innym artykule, „Zachowania geeków w rozmowach”, geecy mają obsesję na punkcie precyzji. Wyliczają dokładne liczby bez zaokrąglania, lubią mówić że ich odtwarzacz DVD kosztował 284zł 99gr z 30zł rabatem, zamiast po prostu powiedzieć 250zł. Jeżeli zapytasz geeka, czy jadł śniadanie w naleśnikarni, odpowie „Nie, nie jadłem śniadania w naleśnikarni. Jadłem drugie śniadanie w naleśnikarni.”
Zwykli ludzie uważają taki poziom precyzji za uciążliwy przejaw pedanterii. W sytuacjach towarzyskich próbuj być niedokładny w wypowiedzi, i w żadnym wypadku nie oczekuj od innych zwracania takiej uwagi na precyzję jak ty. Odpuść szczegóły, bo inaczej ludzie pomyślą że jesteś jakiś strasznie spięty.
Nikogo nie poprawiaj, nawet jeżeli się mylą albo mówią coś niedokładnie
Nie jest twoim zadaniem edukowanie kogokolwiek podczas spotkań towarzyskich. Jest w porządku jeżeli ktoś ma o czymś mylne pojęcie. Jego strata, nie twoja. Ty co prawda wiesz, jaka jest prawidłowa i dokładna odpowiedź, ale to nie jest czas ani miejsce żeby wszyscy rozumieli, co robisz.
Nie przerywaj nikomu żeby coś poprawić, ani nawet odrobinę doprecyzować. To tylko sprawi że wyjdziesz na buca, a osoba którą poprawiasz wejdzie w defensywę i może zareagować antagonistycznie, a wszyscy naokoło odbiorą cię jako mruka który zepsuł świetnie klejącą się rozmowę (a nie jako oświeconego zbawcę który otworzył ich umysły).
Nie używaj słów których nie zrozumiałby piątoklasista
Najprostszy sposób żeby nie wyjść na snoba to nieużywanie słów które mogłyby w jakikolwiek potencjalny sposób być zrozumiane jako snobistyczne. Jeżeli będziesz mówić na poziomie piątoklasity, obniżysz szanse że niechcący wymsknie ci się słowo takie jak korelacja, ortogonalny albo jukstapozycja. To może być denerwujące musieć re-formułować swoje myśli, kiedy jedno z tzw. „dużych słów” dokładnie odpowiada temu co chcesz przekazać, ale ludzie nie będą cię słuchać, jeżeli wydumanym językiem wyzwolisz u nich alarm w detektorze snobizmu.
Nie mam to absolutne na myśli że zwykli ludzie są głupi, i żebyś w związku z tym miał sprowadzać swój język na niski poziom intelektualny. Zasada ta obowiązuje nawet wtedy, kiedy rozmawiasz z bystrymi i wykształconymi osobami. W zwykłych sytuacjach towarzyskich jest nie na miejscu używać „dużych słów”, nawet jeżeli ludzie są w stanie je zrozumieć.
Jeżeli ktoś zapyta cię o twoją pracę albo hobby, odpowiadaj jednym zdaniem
Jeżeli ktoś na spotkaniu towarzyskim zapyta się o twoją pracę albo hobby, pamiętaj że nie jest on w rzeczywistości zainteresowany; on po prostu prowadzi uprzejmą rozmowę! Nie popełniaj błędu rozpoczytania płomiennej przemowy o swoich badaniach w astrofizyce, mistrzowskich umiejętnościach hakowania sprzętu komputerowego, albo o uwielbieniu dla Battlestar Galactica.
Daj krótką, jednozdaniową odpowiedź, i oceń reakcję rozmówcy. Jeżeli dostaniesz grzeczny (udawany) uśmiech i zobaczysz że przejdą na inny temat, to znaczy że poszło dobrze -- przynajmniej nie dałeś kompletnie ciała przedstawiając pięciominutowy traktat o metafizycznych objawieniach, podczas gdy ludzie naokoło gapili się na ciebie z wymuszonymi uśmiechami.
Jeżeli muzyka w tle podoba się ludziom, nie wyskakuj z analizą
Jeżeli w tle jest muzyka którą dobrze znasz, możesz mieć pokusę żeby wyjść z jakimś wnikliwym albo analitycznym komentarzem. Nie rób tego! W efekcie tylko będziesz brzmieć pompatycznie i pedantycznie. Im bardziej wnikliwy według ciebie będzie twój komentarz, tym mocniej powinieneś powstrzymywać się od wygłaszania go. Ludzie chcą cieszyć się chwilą, a nie mieć go zepsutego przez jakiegoś geeka który nadgorliwie próbuje robić dobre wrażenie i stara się maskować momenty niezręcznej ciszy.
Nigdy nie zaczynaj zdania od „A wiecie, że...”
Inaczej będziesz brzmieć jak nadęty „wszystkowiedzący” buc. Ludzie odpowiedzą „nie, nie wiedziałem, to bardzo interesujące!”, ale w tym samym czasie będą myśleć „o matko co za nudy, kogo to w ogóle obchodzi?”
W szczególności nie mów niczego takiego żeby przerwać niezręczną ciszę.
Nigdy nie zaczynaj zdania od „Naprawdę powinieneś...”
Wypowiedzi takie jak poniższa brzmią jak od jakiegoś kaznodziei: „Naprawdę powinieneś przesiąść się na Linuksa. Jest dużo stabliniejszy niż Windows!” Nikt nie lubi kiedy mówi się mu, co ma robić, a już szczególnie jeżeli mówi to geek.
Tłumaczenie: Automaciej, 2009-01-08.
08 stycznia 2010 o 14:09:29
Zawsze interesowało mnie, dlaczego ludzie chcą być kimś innym tylko po to by się przypodobać towarzystwu? Czyżby wychodzili z założenia, że są czymś gorszym od tegoż "towarzystwa"?
08 stycznia 2010 o 14:48:15
A_patch: Ja tam odniosłem wrażenie, tekst jest żartobliwy. Ale zasadniczo masz rację: nie ma powodu wygłupiać się dla towarzystwa, to i tak działanie na krótką metę.
Choć przyznam, ja zaokrąglam ceny, to sporo innych "cech geeka" pasuje do mnie, np. wtrącanie doprecyzowań.
08 stycznia 2010 o 15:06:06
a_patch: Bo to na dłuższą metę jest wygodniejsze.
08 stycznia 2010 o 15:12:33
Sharnik: Wygodniejsze jest zakładanie maski i bycie sztucznym? Mi zdecydowanie większą frajdę sprawia poprawianie ludzi niż próby mówienia ich językiem, nawet kosztem ich zdania o mnie (które mnie notabene nie interesuje za bardzo).
08 stycznia 2010 o 15:15:26
„Jeżeli jesteś geekiem, prawdopodobnie nie będziesz się za bardzo przejmować, co reszta ludzi o tobie myśli. Mimo to, próba wykonania tej sztuczki wyjdzie nie tylko żałośnie... będzie też samolubna i nieodpowiedzialna --- będzie negatywnie wpływać na obraz czy twojej żony, czy członka rodziny, przyjaciela, czy kogokolwiek, kto cię tam przyprowadził. W końcu, prawdopodobnie oni bardziej martwią się o swój wizerunek niż ty się martwisz o swój.”
08 stycznia 2010 o 15:20:55
Hmm... pewnie to ma jakiś sens, ale jakoś do mnie to nie przemawia. Jeżeli to jest impreza, na którą zaprasza mnie moja kobieta, czy członek rodziny (czyli ludzie na których mi zależy) to raczej wiem, jakie towarzystwo spotkam. Więc i oni będą wiedzieli kto zacz. Co zaś tyczy się przypadkowego towarzystwa, to jak już wspomniałem niezbyt obchodzi mnie to co oni sobie o mnie pomyślą, albo inaczej obchodzi, ale nie bedę się zmianiał tylko po to by się komus pzrypodobać, czyli albo mnie zaakceptują jakim jestem, albo i nie.
08 stycznia 2010 o 15:21:58
a_patch: To, że towarzystwo zostało zawczasu ostrzeżone to nie powód, żeby sprawiać wrażenie buca ;)
08 stycznia 2010 o 15:22:46
Ja tam widzę sens jedynie w kilku uwagach typu "nie przerywaj innym", czy zaczynać zdanie od "a wiecie, że" itp
08 stycznia 2010 o 15:33:06
Oj, nie odnoszę się tylko do tego tekstu :) Nie jestem geekiem (jestem za to za tępy). Nie jestem też chamski z założenia, a nie przerywanie innym to kwestia dobrego wychowania (nawet jak pieprzą głupoty). Ale nie za bardzo wiem, co ma do tego "a wiecie że..."
08 stycznia 2010 o 16:02:51
Nie rozpisując się: zajebiste i w większości przypadków działa :D
08 stycznia 2010 o 18:05:12
http://www.youtube.com/watch?v=LCYPGnJdO1U
Jak nie zachowywać się będąc graczem komputerowym ;)
08 stycznia 2010 o 20:33:47
Cóż. "Bądź sobą", to najgłupsze motto jakie człowiek wymyślił. Każdy jest sobą i jako osoba wolna, może zadecydować czy z jakiegoś powodu warto zacząć naśladować kogoś innego czy nie. Jeśli ja zacznę się ubierać i zachowywać jak moja przyjaciółka, to zrobię to dlatego, że jestem sobą i świadomie podjęłam taką decyzję, bo widzę w tym jakieś profity, na przykład łatwiej będzie mi się dopasować do środowiska.
08 stycznia 2010 o 20:37:12
Twoj wybor, ja nie czuje potrzeby dopasowywania sie do srodowiska. Raczej dopieram je do moich zainteresowan.
08 stycznia 2010 o 21:03:25
IMO parę tych porad brzmi jak towarzyskie porady dla ludzi mających problemy z kontaktami międzyludzkimi. Czy bycie geekiem jest z tym równoznaczne? Poza tym stosując się do nich wyjdzie się raczej na człowieka bezbarwnego, a w zasadzie nie wyjdzie się bo pewnie nikt Cię nie zapamięta ;]. I czy każde spotkanie towarzyskie polega na spotkaniu się grupy ludzi których rozmowy nie wykraczają poza poziom 5-klasisty? Można poprawić kogoś chamsko mówiąc: "nie, nie mylisz się, jest inaczej", a można też łagodniej z nutką ironii. Bez urazy dla kogokolwiek, ale ludzie inteligentni z reguły nie obrażają się za lekką złośliwość. Ja osobiście pewną dozę ironii i złośliwości wyniosłem z domu, jak i część mojego rodzeństwa, tak się zachowuję i nie widzę sensu udawać przed ludźmi, że jest inny.
09 stycznia 2010 o 20:36:05
Zachowywać się jak nie-geek w towarzystwie nie jest trudno. To kwestia wyluzowania się i nabrania obycia. Po prostu nie można traktować ludzi na imprezie jak zbiorowiska intelektualistów - przyszedłeś się bawić to się baw, a nie szukaj osób do rozmowy na temat wpływu zorzy polarnej na jajeczkowanie pingwinów na biegunie północnym! Na początek pomaga napić się też trochę alkoholu - jedno piwo, jeśli nie lubisz to jakiś drink. Pomaga rozwiązać język i zmniejszyć napięcie na początku, zanim nauczysz się dobrze bawić bez alkoholu. A potem po prostu słuchaj rozmowy i się wtrącaj, z uśmiechem opowiadaj zabawne historie, rzuć parę dowcipów - niech ludzie widzą, że nie jesteś sztywny.
A przynajmniej ja tak zrobiłem i nie żałuję. Nie wiem czy są to uniwersalne rady, mi pomogło ;)
10 stycznia 2010 o 10:21:32
Hehe świetne. Mi się kiedyś przydarzyło zapytać w towarzyskich okolicznościach, kto to jest Jola Rutowicz. Na szczęście nie wiedzieć tego można tylko raz
10 stycznia 2010 o 10:22:16
Moim skromnym zdaniem świadczyło to tylko o Twoim dobrym guście :)
10 stycznia 2010 o 11:05:18
Maciek, powinieneś nadać temu wpisowi tytuł "Towarzyskie porady dla geeków, czyli wszystko czego Sheldon nie zrobi" ;)