Zmywanie
Kiedy piszę skrypt shellowy, nie zatrzymuję się ani nie mam wątpliwości. Najczęściej z góry wiem co ma w nim być i jak to należy wyrazić.
A niektóre czynności, zmywanie chociażby, sprawiają mi trudność. Na każdym kroku jakiś problem:
- W jakiej kolejności powinienem ustawić naczynia? Najpierw duże czy najpierw małe?
- Pod bieżącą wodą, czy zatkać zlew i nalać pełno wody?
- Ile detergentu używać? Czy w ogóle jest potrzebny?
- Płukać od każdą rzecz od razu czy najpierw wszystko umyć a potem płukać hurtowo?
- Myjką czy szczotką?
- Gdzie kłaść umyte rzeczy? (czyli micromanagement)
- Od razu wycierać? Pozwolić obeschnąć? A może w ogóle nie wycierać?
O tym gdzie co trzymać w kuchni, to już w ogóle nie wspomnę.
Jest do tego jakieś HOWTO?
21 marca 2006 o 23:58:09
A nad czym tu się zastanawiać?
-- Ja ustawiam tak jak mi pasuje na suszarce, są tam miejsca na talerze, więc nad talerzami się nie zastanawiam; tak samo nad sztućcami nie, bo też jest na to przegródka, kubki stoją obok, miseczki też, a większe rzeczy na to.
-- zawsze pod bierzącą, bo strasznie nie lubię jak mi te śmieci pływają, ale zawsze leję oszczędnie wodę
-- płyn do płukania obowiązkowy dla każdej rzeczy, bo inaczej się naczynia/sztućce nie błyszczą, ale płynu nie leję bezpośrednio na naczynia tylko leję na gąbkę i myję gąbką -- tak jest IMO oszczędniej
-- płuczę na bieżąco
-- gąbką
-- na suszarce do naczyń
-- dać obeschnąć, a potem już prawie nie trzeba wycierać
:)
22 marca 2006 o 02:19:21
Ja myje w strumyku, po prostu wkładam do wody wszystkie jak leci, zamiast detergentów które zatruwają środowisko używam piasku do usuwania np. przypalenizny z patelni, umyte naczynia odkładam na drewanianą półeczkę między drzewami, a kubeczki wieszam na patykach wbitych w ziemie :)
22 marca 2006 o 19:26:41
Tak się składa że codziennie zmywam z 2 razy, więc od razu powiem że jeśli Cię stać, to kup sobie zmywarkę - zaoszczędzisz długoterminowo kupę kasy i zmarnujesz mniej wody (środowisko, te sprawy).
Jednak jeśli wolisz zmywać ręcznie, bądź nie stać Cię na zakup jakiegoś urządzenia zmywającego to tak:
Ustawiaj najpierw duże naczynia. Małe mogą pod ciężarem dużych pęknąć, bądź możesz stłuc duże wyjmując z pod nich małe.
Bieżąca woda only. Po to wymyślili mieszacze wody (jak masz kurki to współczucie).
Płyn… nie ma znaczenia jaki. Ludwik się sprawdza okej, jakieś Pur'y też. Chodzi głównie o to, żeby coś zmiękczało wodę i powodowało pianę.
Umyć rzecz, jeśli jest mała to nie wyłączać wody, jeśli duża (garnek, patelnia) to wyłączyć i domyć, potem wypłukać. Chyba że sobie możesz pozwolić na odkładanie rzeczy na bok do drugiej części zlewu.
Myjka. Po tygodniu należy ją wyrzucić. Nie zmywać myjką jedzenia z talerzy, do tego służą palce. Myjka po umyciu talerza pełnego sosu nadaje się do wyrzucenia, chyba że chcesz na coś zachorować za parę dni.
Umyte… na suszarkę oczywiście. Kup sobie jakąś, najelpsza jest metalowa, plastikowe po jakimś czasie pękają. Najlepiej posiadać miejsce (ja używam do tego mimo wszystko drugiej części zlewu) gdzie można takie coś zawiesić, żeby woda swobodnie kapała pod. Jak nie masz, to kładź ścierkę sobie i wyciskaj. Ale to też zależy od wielkości zmywania.
Daj im wyschnąć. Chyba że zapraszasz dziewczynę to wytrzyj szklanki i inne szkło, żeby się ładnie błyszczało, podobnie jak sztućce.
Mam nadzieję, że pomogłem. :)
22 marca 2006 o 19:29:43
Pisząc myjka miałem na myśli gąbkę. Taką z jednej strony pokrytą twarszym materiałem a z drugiej miękkim. Mała taka, do kupienia w chemicznym. :)
22 marca 2006 o 19:31:49
Jej, sory za takie komentowanie pod rząd, ale się nie da edytować.
Możesz także kupić sobie taką „dziurkowaną” szmatkę - niby to jest materiał, ale tak naprawdę tworzywo sztuczne. Nie nasiąka za bardzo, świetne zmywa, no ale szybko się zużywa i często drze. Sprzedawane są tak jak gąbki w paczkach po 5, 10… zielonobiałe zwykle się spotyka. Mają jakby dwie warstwy, są dość miękkie i może nie zatrzymują tak dużo płynu jak gąbka, ale lepiej się nimi zmywa talerze.
22 marca 2006 o 20:38:20
Eeee, Riddle? Panel Administracyjny -> Wpisy -> Komentarze -> Edytuj komentarz :)
22 marca 2006 o 21:26:28
@Draakhaan: O! :D Ale fajne :)
@Riddle: W jakimś poradniu dla gosposi, do którego się pewnie z nudów dorwałem, zrobili test na najlepszy płyn do mycia i wygrał Morning Fresh. Osobiście baaardzo polecam, bo od puuuruff jest o niebo lepszy :).
A ja zmywam tak:
(wyjściowo: naczynia już są wrzucone do zlewu)
Biorę coś, opłukuję, zakręcam wodę, biorę szmatkę, leje na nią płyn (starcza na następne kilka rzeczy), czyszczę i czyszczę, a na koniec znowu spłukuję.
Oszczędne, proste i w ogóle :).
Powodzenia w nowym życiu :P:P
22 marca 2006 o 21:38:18
Moja mama mówi, że jeśli ktoś chce, to może pisać do niej na maila i dostanie wszelki porady na temat zmywania ręcznego naczyń :).
22 marca 2006 o 21:57:57
Hmm, otwieram, ustawiam szklanki i mały miseczki na wyższej półce, garnki i duże talerze na dole, sztućce w specjalnym pojemniczku. Do przegródki wsypuje proszek. Zamykam. Ustawiam program, włączam. Idę spowrotem do kompa :P
Szybko, zgrabnie i w ogóle same plusy :D
23 marca 2006 o 00:38:20
Draakhan, faktycznie, zapomniałem o tym… tzn że tutaj mogę tego użyć. :D
23 marca 2006 o 00:38:35
Metoda metodą, wszystko szlag trafia jak naczyń sie nazbiera. Mam taki problem że czasem po obiedzie nie chce mi sie zmywać bo człowiek się naje do syta i mu cięzko "d.." ruszyć, kumuluja sie naczynia z przygotowywania obiadu razem z tymi po obiedzie i wtedy żadna metoda nie jest dobra. Pozostaje tylko zmusić sie i pozmywać bo "wspólokatorka" bedzie głowe suszyć.
Komentarz powstał między myciem garnka po pomidorowej a patelki po kotletach ;-)
23 marca 2006 o 08:58:54
Piotr, a jeszcze lepiej jest jak w domu jest 5 chłopa i każdemu tak samo ciężko "d..." ruszyć po obiedzie. Zgadnij jak szybko zaczyna brakować miejsca w zlewie. :) Potem to jest dopiero suszenie głowy jak komuś zachce się w tym momencie pichcić a czystego garnka nie ma :D
23 marca 2006 o 10:50:52
znam to znam... od miesiąca mieszka sam, i opracowanie optymalnego planu działania do dzisiejszego dnia mi sie nie udało :P
25 marca 2006 o 11:04:05
A ja jakoś nigdy nie używałem funkcji quicksort(naczyniaMaleIDuze); tylko od razu rand()%n; ;-).
Pozdrawiam - fajny post.
25 marca 2006 o 21:39:21
... omg... no comment
26 marca 2006 o 13:45:07
Start: Talerze ustawione mniejsze na większych, szklanki i kubki obok, sztućce na osobnej stercie. Wszystko na szafce po prawej stronie zlewu.
Zatykam prawą połowę zlewu, odkręcam wodę i zaczynam zmywanie telerzy, wkładając je nieopłukane do lewej połowy zlewu - odwraca to ich kolejność. Kiedy prawa połowa zlewu się napełni wyłączam kran i zmywam w zebranej już wodzie z płynem.
W drugiej kolejności idą kubki. Wstawiam je do wody, myjąc wyjmuję. Gdy nie mieszczą się w lewej połowie zlewu, ustawiam mokre na szafce.
Potem wsypuję sztućce i myjąc je po kolei wyjmuję i przekładam do lewej połowy zlewu.
Następnie puszczam znów wodę do lewej części zlewu (na ustawione tam naczynia) i odtykam prawą.
Płukam naczynia pod strumieniem wody i wkłądam od razu do suszarki (dlatego ważne było odwrócenie kolejności tależy, bo do suszarki mają trafiać od największych), potem kubki i sztućce.
Na koniec wycieram ścierką szafkę i zlew, żeby czysto było.
HOWGH
28 marca 2006 o 21:04:09
Heh, post bardzo pocieszny - mężczyzna w kuchni, chce się rzec ;)
Każda metoda która w finalnym efekcie daje czyste naczynia jest dobra :D
Ja tylko garnki,patelnie myję pod bieżącą wodą. Odkładam je na ścierke ułożoną na blacie kuchennym.
Potem napuszczam wody do zlewu, dodaje detergentu i zmywam. Pierszeństwo mają te czystsze np. kubki po herbacie, kawie. Umyte odkładam do drugiej komory zlewu. Gdy skończę spłukuje pod bieżącą wodą. Wszystko ląduje na suszarce :)
Gąbki, ściereczki czy szczotki? Jak komu wygodniej :) Nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam. Po prostu najwygodniej zmywa mi się gąbką.
A! Zmywam zawsze w rękawiczkach gumowych.
Generalnie i tak pochłania to zbyt dużo czasu.
W najbliższej przyszłości planuje zakup zmywarki :)
14 maja 2007 o 18:29:03
Maciek, po prostu zmywaj częsciej! sam znajdziesz najlepsze dla siebie rozwiązania. bo cos mi tu wygląda, że rzadkim gosciem jesteś w kuchni. gosposie masz czy co?
pzdr
Basia Omyła, ale nie wiem czy ci to cos podpowie…dziś szukałam info o jodze i natknęłam sie na informacje o Lucynie Pałzewicz (cha ona to juz na pewno mnie nie pamieta;( ), a potem idąc tym tropem na ciebie :) i jeszcze kilkoro znajomych. ale to już dawno było. i tak jakos mi się miło zrobiło. moze lepiej mejla napiszę
13 czerwca 2007 o 19:07:08
chyba nie bardzo sie spisałam jako rodzic :/ więc w ramach rehabilitacji dodam radę – nie składować. Co sie da – myć na bieąco.