Towarzyskie porady dla geeków
08 stycznia 2010, 13:28:15 | trackbackZ cyklu tłumaczeń z angielskiego, za pozwoleniem autora, artykułu Social tips for Geeks. Jak zwykle, miałem problem z poprawnością polityczną. Używam czasowników w drugiej osobie rodzaju męskiego, ale proszę to traktować tylko jako konwencję, która pozwala uzyskać płynniejsze tłumaczenie. Przedstawiam tutaj samo tłumaczenie oryginalnego artykułu, tak dokładne jak potrafiłem, bez jakichkolwiek komentarzy z mojej strony.
Towarzyskie porady dla geeków
autor: Philip Guo (philip@pgbovine.net)
Streszczenie: artykuł dostarcza praktycznych porad dla geeków, którzy znajdują się w sytuacjach towarzyskich, gdzie większość osób nie jest geekami. Mogą być tam towarzysząc swoim bliskim, członkom rodziny, przyjaciołom, albo kolegom z pracy. Mocno odradzam geekom bycie sobą; czas na to jest wśród podobnych sobie przyjaciół, natomiast niekoniecznie podczas normalnych spotkań towarzyskich.
Ludzie od pierwszego wejrzenia zorientują się, że jesteś geekiem
Od momentu w którym zostajesz przedstawiony na spotkaniu towarzyskim, ludzie natychcmiast zorientują się, że jesteś geekiem. Nie ma sposobu, aby to ukryć. Ludzie zorientują się albo po wyglądzie, jeżeli jest np. nieco niedbały, albo po sposobie w jaki zostajesz przedstawiony („Janek tutaj jest po matematyce na uniwerku, teraz pracuje dla Polskiej Akademii Nauk”).
Natychmiast skojarzą cię ze wszystkimi negatywnymi stereotypami geeka: niezdarny towarzysko, małomówny, nadęty, pedant, etc. Będą podświadomie szukać potwierdzenia tych przyjętych z góry poglądów we wszystkim co powiesz albo zrobisz. Nie chodzi o to, żeby ludzie mieli złe zamiary i byli na ciebie uwzięci; nawet najbardziej serdeczne osoby nic na to nie poradzą i będą żywić te uprzedzenia.
Nie próbuj zmienić u ludzi przyjętych z góry mniemań o geekach
Nie próbuj sprawić na ludziach wrażenia że geecy są cool. Każda próba obróci się przeciwko tobie; ludzie natychmiast zorientują się, co próbujesz zrobić, i będzie to dla nich odpychające. Pomimo dobrych chęci (Mam zamiar spróbować rozwiać te mity o geekach, że są nie-cool!), szkody które wyrządzisz swojemu wizerunkowi grubo przeważą jakiekolwiek potencjalne zyski które mógłbyś osiągnąć.
Jeżeli jesteś geekiem, prawdopodobnie nie będziesz się za bardzo przejmować, co reszta ludzi o tobie myśli. Mimo to, próba wykonania tej sztuczki wyjdzie nie tylko żałośnie... będzie też samolubna i nieodpowiedzialna --- będzie negatywnie wpływać na obraz czy twojej żony, czy członka rodziny, przyjaciela, czy kogokolwiek, kto cię tam przyprowadził. W końcu, prawdopodobnie oni bardziej martwią się o swój wizerunek niż ty się martwisz o swój.
Nie rozgaszczaj się zbytnio i nie zaczynaj być sobą
Znasz to uczucie komfortu, które przychodzi kiedy jesteś ze swoimi geekowymi znajomymi, wycinając dziwaczne kawały i rzucając technicznym mięsem? Bycie w tej strefie wygody, razem z kolegami, nie przejmując się niczym... fajne uczucie, co?
Cóż, musisz się pilnować, żeby pod żadnym pozorem nawet nie zbliżyć się do tego uczucia kiedy jesteś w towarzystwie osób które nie są geekami. Zaraz, jak tylko poczujesz się swobodnie, nieuchronnie powiesz coś przesadnie geekowego, ściągając na siebie drwiny i psując (powierzchowną i tym samym odpowiednią do sytuacji) atmosferę.
Nie masz się wcale czuć swobodnie w tego typu sytuacjach towarzyskich, więc jest w porządku jeżeli przez cały jesteś na krawędzi przez. Jeżeli dobrze się czujesz w takich sytuacjach, to nie jest artykuł dla ciebie. :-)
Staraj się w miarę możliwości mówić mało, a kiedy już musisz, zadawaj tylko powierzchowne pytania
Jeżeli nie czujesz się dobrze z pogaduszkami o niczym podczas spotkań towarzyskich, najlepiej jest nic nie mówić, i przesadzić w stronę nieśmiałości. Lepiej żeby ludzie uważali cię za małomównego niż niezdarnego. Doceń poziom umiejętności potrzebnych do płynnego prowadzenia rozmowy; jeżeli nie czujesz się w niej jak ryba w wodzie, prawdopodobnie jesteś w tym kiepski, więc nie przesadzaj z kreatywnością!
Jeżeli siedzenie cicho nie wchodzi w grę, drugą w kolejności rzeczą jest zadawać pytania: pytania bardzo powierzchowne i uprzejme. Nic nazbyt poważnego, ani znaczącego, ani sondującego. Nic, na co ludzie nie będą mieli odpowiedzi prosto z rękawa. Nic, co wymaga namysłu albo analizy. Po prostu zwykłe, uprzejme pytania odpowiednie do sytuacji. Lepiej jest przesadzić w stronę powierzchowności.
Ale nie pytaj o rzeczy które ludzie zwykle wiedzą
Jednakowoż, jeżeli podejrzewasz że ktoś mówi o czymś, o czym zwykli ludzie powinni wiedzieć (np. odniesienia do pop kultury), nie ryzykuj ostracyzmu zadając pytania o tę rzecz. Nie pytaj się, kim jest Brad Pitt, albo będą się z ciebie śmiać (aczkolwiek po cichu).
Oczywiście, gdybyś wcześniej wiedział kim jest Brad Pitt, nie musiałbyś pytać. Kiedy słyszysz nazwisko znanej osoby czy nazwę zespołu albo filmu, skąd masz wiedzieć czy można o nią zapytać? Najlepiej spróbować ocenić czy wiedzą o tym inni. Jeżeli wiedzą, pytanie o nią postawi Cię w złym świetle. „Phi, ta oferma nawet o Nirvanie nie słyszała.”
Nawet jeżeli nikt o tym nie słyszał i boi się zapytać, nie jest dobrze wyskakiwać z takim pytaniem, i lepiej siedzieć cicho. Pamiętaj, jako geek, nie zyskasz niczego na wątpliwościach. Jeżeli przystojniak obok zapyta „Nie znam się za bardzo na rocku, ja jestem raczej w stronę hip-hopu. Co to była ta Nirvana?”, ludzie wiedząc że on jest cool, i pomocnie odpowiedzą. Ale jeżeli ty --- ten geek --- zadasz to samo pytanie, wtedy ludzie pomyślą „Pff, co za dureń, nie zna zespołów.”
Czasowo powstrzymaj impuls utrzymywania precyzji wypowiedzi
Jak pisałem w innym artykule, „Zachowania geeków w rozmowach”, geecy mają obsesję na punkcie precyzji. Wyliczają dokładne liczby bez zaokrąglania, lubią mówić że ich odtwarzacz DVD kosztował 284zł 99gr z 30zł rabatem, zamiast po prostu powiedzieć 250zł. Jeżeli zapytasz geeka, czy jadł śniadanie w naleśnikarni, odpowie „Nie, nie jadłem śniadania w naleśnikarni. Jadłem drugie śniadanie w naleśnikarni.”
Zwykli ludzie uważają taki poziom precyzji za uciążliwy przejaw pedanterii. W sytuacjach towarzyskich próbuj być niedokładny w wypowiedzi, i w żadnym wypadku nie oczekuj od innych zwracania takiej uwagi na precyzję jak ty. Odpuść szczegóły, bo inaczej ludzie pomyślą że jesteś jakiś strasznie spięty.
Nikogo nie poprawiaj, nawet jeżeli się mylą albo mówią coś niedokładnie
Nie jest twoim zadaniem edukowanie kogokolwiek podczas spotkań towarzyskich. Jest w porządku jeżeli ktoś ma o czymś mylne pojęcie. Jego strata, nie twoja. Ty co prawda wiesz, jaka jest prawidłowa i dokładna odpowiedź, ale to nie jest czas ani miejsce żeby wszyscy rozumieli, co robisz.
Nie przerywaj nikomu żeby coś poprawić, ani nawet odrobinę doprecyzować. To tylko sprawi że wyjdziesz na buca, a osoba którą poprawiasz wejdzie w defensywę i może zareagować antagonistycznie, a wszyscy naokoło odbiorą cię jako mruka który zepsuł świetnie klejącą się rozmowę (a nie jako oświeconego zbawcę który otworzył ich umysły).
Nie używaj słów których nie zrozumiałby piątoklasista
Najprostszy sposób żeby nie wyjść na snoba to nieużywanie słów które mogłyby w jakikolwiek potencjalny sposób być zrozumiane jako snobistyczne. Jeżeli będziesz mówić na poziomie piątoklasity, obniżysz szanse że niechcący wymsknie ci się słowo takie jak korelacja, ortogonalny albo jukstapozycja. To może być denerwujące musieć re-formułować swoje myśli, kiedy jedno z tzw. „dużych słów” dokładnie odpowiada temu co chcesz przekazać, ale ludzie nie będą cię słuchać, jeżeli wydumanym językiem wyzwolisz u nich alarm w detektorze snobizmu.
Nie mam to absolutne na myśli że zwykli ludzie są głupi, i żebyś w związku z tym miał sprowadzać swój język na niski poziom intelektualny. Zasada ta obowiązuje nawet wtedy, kiedy rozmawiasz z bystrymi i wykształconymi osobami. W zwykłych sytuacjach towarzyskich jest nie na miejscu używać „dużych słów”, nawet jeżeli ludzie są w stanie je zrozumieć.
Jeżeli ktoś zapyta cię o twoją pracę albo hobby, odpowiadaj jednym zdaniem
Jeżeli ktoś na spotkaniu towarzyskim zapyta się o twoją pracę albo hobby, pamiętaj że nie jest on w rzeczywistości zainteresowany; on po prostu prowadzi uprzejmą rozmowę! Nie popełniaj błędu rozpoczytania płomiennej przemowy o swoich badaniach w astrofizyce, mistrzowskich umiejętnościach hakowania sprzętu komputerowego, albo o uwielbieniu dla Battlestar Galactica.
Daj krótką, jednozdaniową odpowiedź, i oceń reakcję rozmówcy. Jeżeli dostaniesz grzeczny (udawany) uśmiech i zobaczysz że przejdą na inny temat, to znaczy że poszło dobrze -- przynajmniej nie dałeś kompletnie ciała przedstawiając pięciominutowy traktat o metafizycznych objawieniach, podczas gdy ludzie naokoło gapili się na ciebie z wymuszonymi uśmiechami.
Jeżeli muzyka w tle podoba się ludziom, nie wyskakuj z analizą
Jeżeli w tle jest muzyka którą dobrze znasz, możesz mieć pokusę żeby wyjść z jakimś wnikliwym albo analitycznym komentarzem. Nie rób tego! W efekcie tylko będziesz brzmieć pompatycznie i pedantycznie. Im bardziej wnikliwy według ciebie będzie twój komentarz, tym mocniej powinieneś powstrzymywać się od wygłaszania go. Ludzie chcą cieszyć się chwilą, a nie mieć go zepsutego przez jakiegoś geeka który nadgorliwie próbuje robić dobre wrażenie i stara się maskować momenty niezręcznej ciszy.
Nigdy nie zaczynaj zdania od „A wiecie, że...”
Inaczej będziesz brzmieć jak nadęty „wszystkowiedzący” buc. Ludzie odpowiedzą „nie, nie wiedziałem, to bardzo interesujące!”, ale w tym samym czasie będą myśleć „o matko co za nudy, kogo to w ogóle obchodzi?”
W szczególności nie mów niczego takiego żeby przerwać niezręczną ciszę.
Nigdy nie zaczynaj zdania od „Naprawdę powinieneś...”
Wypowiedzi takie jak poniższa brzmią jak od jakiegoś kaznodziei: „Naprawdę powinieneś przesiąść się na Linuksa. Jest dużo stabliniejszy niż Windows!” Nikt nie lubi kiedy mówi się mu, co ma robić, a już szczególnie jeżeli mówi to geek.
Tłumaczenie: Automaciej, 2009-01-08.
Dlaczego Charles Stross nie znosi Star Treka
07 stycznia 2010, 15:48:02 | trackbackOstatnio obejrzałem kilka odcinków Star Treka (ST:TNG). Lubię sci-fi. Spodziewałem się, że będzie mi się podobać. W Star Treku jednak, jak zasugerował mi iceteajunkie, jest coś nie tak. Tematy technologiczno-naukowe są tam jakoś dziwnie traktowane. Weźmy na przykład często powtarzające się słowa, np. „tarcze” albo „plazmowe cośtam” albo „częstotliwości pola”. Wiem z grubsza co to jest plazma, i co to są częstotliwości, i potrafię sobie jakoś wyobrazić, co postać ze Star Treka mogła mieć na myśli. Ale po kilku odcinkach zauważyłem, że dla akcji nie ma to żadnego znaczenia. Detale techniczne nie grają żadnej roli w rozwoju wypadków. Rolę grają relacje pomiędzy postaciami i charaktery tych postaci. Znakomicie opisał to Charles Stross. Przytoczę tutaj tylko kawałek dialogu, który powinien wiele wyjaśnić. Oto jak wygląda scenariusz w formie w jakiej jest pisany, zanim przejdzie przez ręce specjalistów od technologii:
La Forge: „Kapitanie, tech się przetechowuje.”
Picard: „W takim razie, przekieruj zewnętrzny tech do techowego techa, panie La Forge.”
La Forge: „Nie, kapitanie. Kapitanie, próbowałem już zatechować techa, to nie zadziałało.”
Picard: „W takim razie jesteśmy zgubieni.”
Ron Moore, scenarzysta: „Jest to rytm i jest to struktura. Same słowa nie mają żadnego znaczenia. Nie chodzi tu o nic innego, tylko o przeprawę przez ten taniec wytechowywania się z tarapatów.”
Pierwszy!
01 stycznia 2010, 16:17:06 | trackbackDay changed to 01 Jan 2010 12:06 < automaciej> pierwszy! :-)
A oto mój dzisiejszy powrót do domu:
To pierwsze kilka solidnich kilometrów po śniegu i lodzie. W dzieciństwie sporo się nachodziłem po śliskim, ale na rowerze jeszcze nie jeździłem. To było wyzwanie! Chociaż muszę powiedzieć, że gdybym miał tak jeździć codziennie do pracy, załatwiłbym sobie opony inkrustowane stalowymi kolcami.
Jeszcze co do zdjęcia, jeżeli myślicie że te czarne ślady po oponach to asfalt, to się mylicie. To była akurat najbardziej śliska część jezdni, dlatego że pokryta elegancką warstwą gładziutkiego lodu. Śnieg po bokach był już bardziej przyczepny.

